
Antywyborcza o ginących pingwinach.
Jak donoszą ekolodzy ostatnio w zastraszającym tempie spada liczba pingwinów. Ustaliliśmy, że nie chodzi tu o pingwiny z pobliskiego klasztoru.
- To wasze kosmate satanistyczno-ateistyczne myśli kazały wam myśleć o nas – stwierdza Przewielebna Przeorysza.
Antynaczelny wysłał więc naszych papaparazzi we wszystkie zimne rejony świata.
- Nie zważając na mrozy, zawieje i zamiecie, z narażeniem zdrowia, a nawet życia udało nam się zdobyć sensacyjne zdjęcia, których poza jednym nie opublikujemy z uwagi na drastyczność.
Wygląda to na międzygatunkową wojnę, ale… doniesienia z Ameryki zdają się przeczyć ostatnim informacjom. Hokejowa drużyna z Pittsburgha ma się świetnie i przygotowuje się do nowego sezonu nie narzekając na braki kadrowe…
- Z pewnością półprawda jak zwykle leży po środku – wyjaśnia tą pozorną sprzeczność Antynaczelny.
wtorek, 18 sierpnia 2009
Pingwiny kontra Misie?
czwartek, 6 sierpnia 2009
O jeden skok za dużo…

Antywyborcza o cudach natury
W czystych niczym łza wodach polskiego Bałtyku pływa coraz więcej gatunków zwierząt. Kiedyś pisaliśmy o Wełnorybie, dziś można spotkać Delfinusa Świrusa i Krowasa Dowcipasa. Dość niebezpieczną przygodę przeżył nasz specjalny korespondent morski, kiedy wypłynął na poszukiwania tych ssaków morskich swym pontonem zbudowanym z eksta zardzewiałych śmietników.
- Rozkoszował się pięknem natury, gdy nagle zobaczył oba osobniki pląsające wesoło po wodzie. - wyjaśnia Antynaczelny
Niestety te piękne okazy postanowiły chyba zabawić się z naszym antyredaktorem przeskakując kilkukrotnie nad jego pontonem niczym biegacz przez płotka i za którymś razem źle wykonany skok przez Krowasa skończył się upadkiem i rozbiciem pojazdu.
Jak wyjaśnia nam ekspert naukowy profesor Psikuta:
- Dobrze, że nie pływają u nas Rekinusy Żarłokusy, które lubią rozgrywać mecze piłki wodnej, a ofiara przed pożarciem staje się wpierw futbolówką.
Mimo to nasz biedny korespondent skończył w wodzie rozpłaszczony niczym jaka sinica.
środa, 29 lipca 2009
Zbladł i padł

Antywyborcza o szkolnej walce z nałogami.
Nie wszędzie są wakacje, niektórzy uczą się cały rok, ale za to jak! W pcimskiej Szkole Podstawowej nr 666 im. Wodnika Szuwarka i jego Komando ze Stawu na zajęciach plastyczno-technicznych dzieci uczą się jak nie wpaść w różne nałogi. Jak wyjaśnia nauczyciel magister Popielniczka:
- Tworzenie w szkole własnych skrętów to podstawa naszego programu antynikotynowego. Dzięki temu dzieci dokładnie, punkt po punkcie wiedzą co to za syf, a jak jeszcze taki zapali, to jak w naszej antynikotynowej piosence:
„Pociągnął raz i zbladł
Pociągnął drugi i padł
Umca umca
Tup tup tup”
Następny zaplanowany program to „Ukręcanie szyjki jakiejś butelce”, który ma przeciwdziałać alkoholizmowi.
środa, 15 lipca 2009
Nowy konkurs rozstrzygnięty!

Antywyborcza o spożywczym produkcie roku.
W tajemnicy przed światem i samymi sobą zorganizowaliśmy konkurs na produkt spożywczy roku 2009.
- Chodziliśmy po sklepach, robiliśmy zbyt kontrolowane zakupy, grzebaliśmy nawet w śmietnikach czy wystawionych workach z suchym chlebem dla konia, kosztowaliśmy nawet resztki zeszłotygodniowej pomidorowej z torebki, a nawet placki ze zgniłych ziemniaków – wylicza Antynaczelny.
Jak zwykle nasze poświęcenie nie zna granic, choć prawdopodobnie nie dożyjemy narodzin naszych wnucząt - opłaciło się:
- Jest!!!! Mamy zwycięzcę!!! – krzyknął siedzący na kiblu i cierpiący na biegunkę Antynaczelny.
Nagrodę Roku 2009 zdobyła przyprawa: „Przysmak teściowej”!!! Gratulujemy.
- Gdy przejeżdża do ciebie wredna teściowa to wsyp ten proszek do wszystkiego, nawet do karmy dla kota, bo nie wiadomo gdzie pinda zajrzy, ale obowiązkowo wrzuć do rosołu, bo na pewno sprawdzi, czy przyprawiony, a nuż jeszcze dorzuci. Efekt gwarantowany, z miejsca się uciszy.
- To z wrażenia – wtrąca nasza sex antysekretarka aktualnie poddawana płukaniu żołądka.
I wszystko byłoby fajnie, tylko że cała Antyredakcja poszła na L-4. I tak mamy wyjątkowo odporne żołądki.
poniedziałek, 6 lipca 2009
Stefan, skasuj bilet.

Antywyborcza o super akcji biletowej.
W Pcimiu Dolnym w Ratuszu mają czasami ciekawe pomysły.
- Wiele osób nie jest w stanie skasować samemu biletów. Przede wszystkim ciasnota w pojazdach zwłaszcza w godzinach szczytu i trudno się dostać do kasownika. Dlatego nasz wydział wymyślił akcję „Skasuj komuś bilet”. – chwali się rzecznika Wydziału Komunikacji.
- Podobno w ramach resocjalizacji wysłano szczególnie niebezpiecznych więźniów do autobusów, by pomagając pasażerom odkupili swoje winy – dopytujemy ze znaną nam dociekliwością.
- Oczywiście na początku były z nimi trudności. Jeden pasażer, nie wiedząc czemu schowany w autobusowym śmietniku został źle zrozumiany i skasowano mu bezzwrotnie bilet, aparat i 2 zęby, ale wierzymy, że nauka nie pójdzie w las i nawet „karki” zrozumieją o co w tej akcji naprawdę chodzi – wyjaśnia rzeczniczka.
A czy Ty skasujesz komuś bilet?
wtorek, 2 czerwca 2009
Kanapka z mamuta do szkoły?

Antywyborcza o początkach matematyki.
Z ostatnich odkryć archeologicznych wynika, że w Zamierzchłych Czasach kiedy to własne M-4 składało się z wygodnej jaskini, rodząca się matematyka od razu stała na naprawdę wysokim poziomie.
- Nie wiemy kto był najsłynniejszym naukowcem w czasach praczłowieka z rasy homo debilus, ale w pobliskich jaskiniach znaleźliśmy kilka interesujących malunków. – mówi słynny profesor Przewłok.
- Wyglądają jakby była prowadzona jakaś lekcja. – popisujemy się bystrością.
- Sądząc po ilości skamieniałych okruszków jedzenia lekcje były chyba dość popularne.
- Co uczniowie jedli w tamtych czasach?
- Mamy robiły do szkoły przede wszystkim placki i kanapki z mamuta, ale dokładnego przepisu jeszcze nie mamy…
- … więc nasi czytelnicy nie mają po co lecieć do kuchni.
Swoją drogą nikt nie zawracał sobie głowy jakimiś cyframi – prosto, obrazowo, logicznie i życiowo niczym telenowela.
wtorek, 26 maja 2009
Praknur Adam pierwszy na Marsie?

Antywyborcza o sprytnym oszustwie.
Centrum Lotów Kosmicznych "Astroknur" utworzone przez knurowskich naukowców w celu penetracji Kosmosu poinformowało, że pojazd badawczy "Locha 2" odkrył ślady życia na Marsie.
- Znaleźliśmy dobrze zachowany szkielet kosmity - cieszy się dr Melchior Ryjek - Więcej informacji podamy w przyszłym tygodniu. Spróbujemy pobrać kilka kosteczek do badań.
- To bujda! - pada najczęstszy komentarz polskich naukowców. Po dokładnej analizie widać, że to szkielet ludzki.
Tylko skąd on się tam wziął? Odpowiedź znalazła nasza Antyredakcja.
- Zdemaskowaliśmy oszustwo! - obwieszcza Antynaczelny.
- Po szczegółowym badaniu przez nasze czujne antyredakcyjne oczy stwierdziliśmy, że ci pseudobadacze zrobili fotomontaż za pomocą programu "Photoshop" - fachowo stwierdza nasz grafik.
Reakcja "Astroknura" była błyskawiczna. Niecodziennik "Zryj to sam" opublikował ogłoszenie następującej treści:
"Gazeta Antywyborcza prowadzi szkalującą antyknurowską działalność pełną kłamstw i pomówień. Sprzyja lumpen- liberałom, zaplutym karłom reakcji, pederastom, zboczeńcom, Kebabom i innym Pakistańczykom, a nawet dzieciom i emerytom. Szkielet znaleziony przez nas przedstawia pierwszego kosmonautę knurowskiego i zdobywcę Marsa Praknura Adama. Podamy was do sądu".
Z pewnością to będzie piękny proces.
poniedziałek, 25 maja 2009
Pogłębione koryto.

Antywyborcza o losie wieloryba.
Organizacja ekologiczna Glutpiss zamierza starać się o wypuszczenie na wolność ostatniego okazu wieloryba z gatunku człekowatych (na zdjęciu - łac. wielorybus duplus). Samica Lusia przebywa obecnie w Meksyku, ale znudziła się obecnemu właścicielowi.
Burmistrz Knurowa Stanisław schab wyraził zainteresowanie zwierzęciem, choć nie puścił nam pary z ryjka.
- Zamierzamy kupić tą wielorybnicę i umieścimy ją w basenie przy głównym chlewie jako atrakcja dla naszych gości - mówi jeden z knurowskich urzędników.
- Raczej zbudujemy dla niej specjalnie pogłębione koryto – wtrąca inny.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Knurów zapewni lokum na przynajmniej pół roku, a gdzie potem trafi Lusia? Na stół?
niedziela, 3 maja 2009
Zdolne dzieci przyszłością narodu.

Antywyborcza zakłada fundusz stypendialny.
Edukacja to broń człowieka. Oczywiście nie mówimy tutaj o nudnych lekturach, które naszym zdaniem pisano przeważnie w tzw. stanie wskazującym.
- Dzieci są zdolne, są 2-3 latki, które umieją już pisać, więc musimy rozwijać ich umiejętności dlatego kupimy paczkę mazaków – mówi podekscytowany Antynaczelny.
Stypendia wiążą się z koniecznością posiadania funduszy, a że wiele nie mamy, możemy ofiarować na obecną chwilę guzik z pętelką.
Antynaczelny może kiedyś dorobi się własnych dzieci.
- Skoro ja jestem taki zdolny, moje pociechy też będą. Z pewnością założą własną gazetkę, np. Gazetkę Antywyborczą. Będzie można plugawić i pisać paszkwile o paniach-przedszkolankach i o piaskownicach obsranych przez koty.
wtorek, 21 kwietnia 2009
Smok - patriota

Antywyborcze pisze o sensacji archeologicznej
W Krakhoffie archeolodzy po latach znaleźli ścierwo jakie zostało ze Smoka Podwawelskiego.
- Znaleźliśmy go całkiem przypadkiem – zdradza profesor Przewłok – Leżał jakiś taki sflaczały.
Chcieliśmy dla Antyczytelników poznać zwyczaje i taktykę walki Smoka.
- No jadł, pił, wydalał, porywał księżniczki, prał rycerzy.
- W jaki sposób ich prał?
- Odkryliśmy stare malowidło, z którym opinia publiczna może zapoznać się już dziś.
- Ponoć jakiś szewczyk go załatwił lewą owcą…
- Taa, według naszych źródeł smok wziął owcę, ale zaprosił na popijawę. Pijany szewczyk sam zjadł owcę, smok chuchnął płomieniem i palący się szewczyk wskoczył do Wisły i tyle go widzieli.
- A smok?
- Zmarł ze starości, ale wcześniej porwał księżniczkę Wandę, która nie chciała Niemca, bo smok choć smok, to jednak Polak i wąsatego Niemca szczególnie często prał.
wtorek, 7 kwietnia 2009
Narkotyki? NIE

Antywyborcza znowu zaangażowana społecznie.
Polski Związek Alkoholowy w celu poprawienia swojej nadszarpniętej reputacji rozpoczął propagowanie własnej akcji społecznej.
- Nazwaliśmy to „Narkotykom mówimy NIE” – wyjaśnia prezes Balmajster.
- Ponoć rozwieszacie plakaty na mieście? – pytamy.
- Zgadza się, namalowałem autoportret podczas naszego corocznego tradycyjnego mitingu z cyklu „Witamy Wiosnę”.
- Nawet podobny.
- I przechodnie są zaskoczeni, nikt nie żebra o 50gr na „bilet”, tylko z kulturką rozwieszamy plakaty, rozdajemy ulotki, a wieczorem po flaszce śpiewamy antynarkotykowe piosenki.
- Podobno wpuszczą was do szkoły na Godziny Wychowawcze?
- No jeśli po drodze do szkoły nie będzie za dużo barów i zmieścimy się w drzwiach wejściowych…
My wlepiamy plakat i podpisujemy się pod akcją wszystkimi kopytami.
poniedziałek, 6 kwietnia 2009
Nie baw się zapałkami!!!

Antywyborcza propaguje nową akcję edukacyjną
Nasz resort Edukacji przygotowuje nowe wersje popularnych niegdyś bajek, czy to w postaci filmów, czy książeczek.
- Bajka o dziewczynce z zapałkami już się przejadła. Planujemy rozpocząć szeroką kampanię społeczną „Podpal się tato”, aby pokazać dzieciom w praktyce jakie niebezpieczeństwa rodzą się przez zabawę z ogniem – mówi rzecznik Ministerstwa.
Antynaczelny chętnie poświęcił się dla nauki, pojadł nieco fasolki i stawił się na plan filmowy, zresztą widać na załączonym obrazku czego dotyczył scenariusz. Dodatkowo bohater nie chciał, by w decydującej chwili zastąpił go kaskader, więc może dostanie jakiś medal za straty moralne i takie tam. Smolista czerń pasuje mu jak ulał, strój niewiele różni się od obecnego koloru skóry, a i może już polansować się super opalenizną na mieście.
- Jestem teraz bardziej true metalowy. Przed chwilą goniła mnie nawet bojówka Moherowych Berecików.
Guru Antywyborczej zgodził się też zagrać główną rolę w krótkim filmiku jako Kubuś Puchatek, która wkłada nos do dzbanka z miodem, niestety tym razem jest tam gniazdo dzikich, wściekłych pszczół. Ale to już pod kątem innej akcji.
czwartek, 2 kwietnia 2009
A to ci Figiel (Rajders)

Antywyborcza dotarła do nowych podręczników z geografii.
Na podstawie małego i niecnego donosiku z Antywyborczej prezydent ÓSA pokajał się i postanowił wszcząć dochodzenie i ukarać winnych z całą surowością.
- Zaproponuję łączną karę 147 lat więzienia dla tej ofermy, która to wymyśliła.
Komu i za co? Czatując niczym sęp na padlinę w jakimś łoszyngtońskim śmietniku nasz papaparazzi namierzył urwaną stronę jakiejś książki. Drogą dedukcji i czystej spekulacji wykrył w swym małym móżdżku szytą grubymi nićmi aferę.
Tak miałaby wyglądać mapa świata wg amerykańskich naukowców opracowana przy współudziale żurnali z czasopisma Figiel Rajders.
- To gorsza niż afera Łoter Glejt – zatrząsł się z oburzenia senator Ron Połl
- Obiecujemy zamieścić poprawioną nową mapę w podręcznikach i atlasach, obiecujemy, że Polska będzie od morza do morza. – zapewnia Czarny Dom.
- Czy to początek Niu Łorld Order? – zapytuje jak zwykle retorycznie Antynaczelny.
poniedziałek, 23 marca 2009
Nowy gatunek?

Ewolucja wciąż ma się dobrze.
W historii ludzkości ewolucja wyróżnia kilka gatunków człowieka: homo prymitywus, homo duplus, homo debilus, homo sapiens, a od kilku lat naukowcy spierają się czy nie powstał nowy gatunek człowieka.
- Nazwałbym go homo computerus – rzecze słynny dr Proctor.
- Czym się charakteryzuje? – zapytujemy.
- Małym garbem, rosnącym brzuchem, mimowolnymi drgawkami palców, skrzywionymi nogami, nie mówi wiele, tylko pisze.
- Kogo widziałby pan w tej grupie?
- Wszelakiej maści pracowników biurowych, internautów w ogóle, a zwłaszcza żurnali, inwestorów giełdowych i blogerów.
Inni naukowcy są odmiennego zdania, ale nie ma sensu nawet cytować tych głupot, bo prawda może być tylko jedna i jedynie słuszna.
Czy Antynaczelny jest homo computerusem? Ostatnio cosik go trochę pokrzywiło.
niedziela, 22 marca 2009
Skomplikowana instrukcja

Rynek niezależnej prasy w rozkwicie.
Wznawiają działalność słynne niegdyś pisma „Cuda z deski” i „Zrób to sam”.
- Pod różnymi nazwami, ale wspólnymi siłami wracamy na rynek – mówi podekscytowany Naczelny obu pism.
- Sądzicie, że na rynku znajdzie się jeszcze miejsce dla aż takich dinozaurów? – zapytujemy z powątpiewaniem.
- Nudno na emeryturze, to co mamy do stracenia? Żony nie mogą wytrzymać, bo ciągle coś dłubiemy, stukamy, pukamy, a ile się przy tym naklniemy.
- Skąd my to znamy…
- Za dużo dziś skomplikowanych produktów, pełnych dziurek, śrubek, wkrętów, uchwytów. Chcemy pomóc ludziom w zrozumieniu dzisiejszej technologii.
- Antynaczelny chce czasem zabić nudę i kupił bejsbola składanego w Ikei, ale opanowanie instrukcji przerasta jego możliwości.
- Musi dużo książek czytać…
- No właśnie kiedyś więcej czytał… etykiet z pustych butelek po piwie.
czwartek, 19 marca 2009
Korupcja w sporcie znana od wieków.

Antywyborcza jako pierwsza publikuje info z wykopalisk.
Ostatnio pod Sokerowicami Dużymi ekipa archeologiczna pod komendą słynnego profesora Przewłoka dokonała sensacyjnego odkrycia.
- To prawdziwa rewelacja – cieszy się profesor – Do tej pory myśleliśmy, że ojczyzną piłki nożnej jest Anglia. A tymczasem okazuje się, że mecze rozgrywano na ziemiach polskich w czasach prehistorycznych, gdy planetą rządził homo debilus.
- Obowiązywały jakieś przepisy w grze? – pytamy podekscytowani.
- Oczywiście. Z naszych ustaleń wynika, że były dość podobne do współczesnych, tylko z braku skórzanych futbolówek grano kamieniami. Przez to gracze odnosili więcej kontuzji, ale liga była bardziej siłowa niż angielska.
- Mieli własną ligę?
- Baa, były nawet afery korupcyjne.
- Jak to?
- Sądzimy tak po znalezieniu zmiażdżonego ciała jakiegoś działacza, a obok leżał woreczek z bursztynem.
- Co mu się stało?
- Z ustaleń wynika, że miejscowi grali mecz z homo sapiensami, widocznie coś musiało być nie tak. Naliczyliśmy ślady 33 homo debilusów i tylko 11 homo sapiensów, a ci ostatni prowadzili 26:0, więc po meczu rodacy ukamienowali działacza piłką.
- To ci dopiero…
poniedziałek, 26 stycznia 2009
Nagroda Roku przyznana!!!

Żłobek w Piwnych Dworach dostał Nagrodę Roku w kategorii Innowacje od Kapituły Naukowej zebranej przy Gazecie Antywyborczej.
Relację o żłobku w Piwnych Dworach zamieszczaliśmy na naszych łamach 3 lata temu i już wtedy ta placówka byłaby murowanym faworytem, gdybyśmy mieli oczywiście taką nagrodę. Ponieważ udało się przekształcić myśl w czyn przeto mogliśmy po krótkiej naradzie i przez aklamację przyznać i zawieść osobiście statuetkę przedstawiającą Michchchchnika czytającego Antywyborczą.
Przywitano nas bardzo wylewnie i poczęstowano podstawowym w spożyciu napojem lekko wyskokowym. Wypiliśmy po jednym, więcej nie mogliśmy i odmówiliśmy. Z nieskrywanym żalem…
- Niestety, służba nie drużba. Jeszcze się nam pomylą klawisze przy przepisywaniu.
Zachwyceni rodzice mówią, że nie ma lepszego miejsca dla ich pociech i opiekunki są bardzo troskliwe, więc spytaliśmy o to.
- Możemy się poszczycić wysoko wykwalifikowaną kadrą złożoną z najbardziej oddanych temu miejscu ludzi - mówi z rozrzewnieniem dyrektor żłobka pani Ryszarda Lech-Tyskie.
- Podawanie piwa dzieciom już w tym wieku świadczy o państwa pomysłowości i kreatywności - stwierdzamy zgodnie.
- Naszym dzieciom bardziej smakuje i ma więcej witamin niż paskudne mleko czy jakaś inna papka kleikowa.
- Jak wysoko kształtuje się spożycie wśród wychowanków?
- Panie, jedna butelka na łebka i śpią jak baranki, nie krzyczą, nie płaczą. Choć kiedyś wystarczyła mała szklaneczka…
- Jakieś skutki uboczne?
- No cóż, częściej się moczą i nie potrafią już zasnąć bez dobrze zmrożonego browarka, ale obecnie pracujemy nad rozwiązaniem tych problemów.
Żłobek może także pochwalić się niskimi kosztami utrzymania tej placówki z tej racji, że połowa rodziców pracuje w pobliskim browarze i ma zniżki, a towar dostarczany jest po kosztach produkcji.
- Słyszeliśmy, że kilku polityków zaliczyło tutaj staż…
- Kilkadziesiąt lat temu przyszły premier Donald Cudak przebywał w naszym żłobku. Wtedy po kryjomu serwowaliśmy różne napoje dzieciom, o dobre piwko nie było łatwo to wlewaliśmy im wodę kolońską Wrzos, czy rozcieńczonego Brutala…
- Pozazdrościć, nam tylko mleko czy inny syf serwowali.
- Widzicie dziś jaki nasz kochany premier wygadany? Już wtedy przeczuwałam, że po specjalnej końskiej kuracji gadane to on będzie miał. Same cuda, panie.
- Podobno Walduś Pawlacz także był pod waszą opieką…
- Oczywiście, niestety on był jakimś ewenementem. Dałyśmy mu browarka to popadał w melancholię.
- Jarosław Kwaczyński?
- Po małym piwku to lubił jeździć na koniku, niestety konik raz się zepsuł to potem ćwiczył na zwykłych pluszakach.
- Jakieś inne zboczenia?
- W sumie na pierwszy rzut oka żadnych. Był zdolnym dzieckiem. W naszym żłobku po wypiciu Brutala wypowiedział pierwsze w życiu słowo..
- Tak wcześnie? Jakie? Mama? Tata?
- Układ.
Niestety wymienieni politycy odmówili nam komentarza. Nie byli skorzy do zwierzeń w tym temacie…
poniedziałek, 12 stycznia 2009
To wina liberałów-aferałów z Wybiórczej! – rozmowa z profesor Stanisławą Belfer

Spotykamy się na korytarzu Szkoły nr 32 i 3/4 im. Olka Wól-Szczoty
w Pcimiu Dolnym. Pani profesor twierdzi, że jest bardzo zajęta, więc początkowo wymiguje się od wywiadu,
ale my uparci jesteśmy i nie ustępujemy. Ucieka przez okno – my za nią, chowa się w szatni – my za nią, ucieka do kibla – my za nią. Nie odpuszczamy i VICTORIA!!! Zmykającego na kocie Jarosława Kwaczyńskiego prawie dogoniliśmy (w następnym numerze) , ale pani profesor bez mustanga nie da rady.
- Latka nie te? – pytamy z troską.
- Jestem fizykiem, a nie sprinterem – mruczy.
Zaproszeni do pokoju nauczycielskiego rozsiadamy się niezbyt wygodnie na krzesłach, siorbiemy podaną kawkę dyskutując o polskim szkolnictwie. Ten błogi nastrój przerywa raz po raz hałas wytwarzany przez rozwydrzoną szkolną dzicz.
- Spokój, smarki!!! – krzyczy z pewną nutką czułości prof. Belfer, po czym szybko uspokojona rozpływa się w zachwytach nad uczniami w trakcie tej rozmowy.
Stanowczo zaprzecza pogłoskom i plotkom rozsiewanym przez antypolską antyprasę
o niskim poziomie szkolnej edukacji..
- Bzdury! To wina tych liberałów-aferałów z Wybiórczej! Obecne roczniki są najlepsze spośród tych z jakimi miałam do czynienia w całej mojej 30 letniej karierze nauczyciela…
Po chwili sięga po świeży numer Wybiórczej i czyta:
– „Uczniowie potrafią napisać na klasówce herezje, że gwiazd szukamy za pomocą stetoskopu…”
W nas jako światłych, zdolnych niegdyś uczniach wręcz zagotowało się…
- To świadczy o wyjątkowej kreatywności naszych uczniów, są lepsi niż ich starsi koledzy z rzekomo prestiżowych amerykańskich uczelni Hardcore czy Jajo. Nauka, Panowie, oznacza poszukiwanie – tłumaczy pani profesor.
- Czy uczniowie tej szkoły są równie odkrywczy? – pytamy.
- Oczywiście. Przykład z klasówki naszego prymusa: „no oczywiście można użyć wielkich okularów, ale nie każdego stać na pingle Stępnia z 13 Posterunku”.
- Bardzo praktyczne podejście – przyklaskujemy.
- Tak, tak, biznesowo-życiowe podejście. Inny napisał, że „ewentualnie można użyć knurrobulalotora, ale trzeba go dopiero wymyślić i po lekcjach nad nim popracuje”. Ach mój mały wynalazca. – dodaje. Następnie pani profesor wyjmuje stos ostatnich klasówek i odczytuje fragmenty na głos.
- „Gastroskopia zajmują się badaniem wszechświata”, zauważą panowie, że to ciekawe podejście. Zawartość żołądka to także element wszechświata.
- Naszym zdaniem pulsar to miernik pulsu na przegubie – wtrącamy nieśmiało i oddychamy z ulgą widząc radość w oczach naszej przeuroczej rozmówczyni.
- Mało tego – dodaje – Przeważająca większość twierdzi, że ziemia nie ma kształtu elipsy, lecz jest ping-pongiem odbijającym się od Drogi Mlecznej, a zdaniem niektórych uczniów nie może się odbijać, skoro Droga mleczna to mleko, a poza tym pani na lekcji nie pokazywała. W istocie, chcę by moi uczniowie sami poszukiwali odpowiedzi.
- Wątpię, więc jestem? – zapytujemy zadumani.
- Dokładnie, nawet w astronomii można przyjąć pewną filozoficzną postawę.
Pani profesor spieszy się na zajęcia, więc dosiorbujac kawę próbujemy dowiedzieć się o przykład z innego przedmiotu:
- A co z biologią?
- Wiem od nauczycieli, że na ich zajęciach uczniowie potrafią także zabłysnąć.
Pan z biologi zacytował mi ostatnio fragment referatu jednego ze szkolnych olimpijczyków. „Cykl rozwojowy owsika przebiega na pościeli”.
- Wiemy, wiemy, na pościeli Ojca Redaktora pełno tego tu i tam – przytakujemy
z niekłamanym wzruszeniem zastanawiając się nad bogactwem życiowym zwykłej kołdry.
