Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Redakcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Redakcja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 lipca 2009

Z życia Antyredakcji part.12



Antywyborcza o jej systemie przeciwpożarowym.
Ostatnio wparowała do Antyredakcji kontrola ze Straży Pożarnej.
- Zaskoczyli nas bardziej niż my kogokolwiek wyskakując ze śmietników – mówi zdumiony Antynaczelny.
Są upały po 45 stopni w słońcu, Antywyborcza ma liczny przedpotopowy pseudo-elektroniczny sprzęt, więc musieliśmy się dobrze zabezpieczyć na wypadek jakiegoś nieszczęścia.
- Nie będziemy wpuszczać dziewczynek z zapałkami – grozi piąchą Antynaczelny.
Komendant Straży Pożarnej ocenił nasze zabezpieczenia wysoko:
- Jeszcze nigdy żadna Antyredakcja nie była tak przygotowana!
Niestety podczas kontroli trochę ubyło naszego sprzętu.
- Trzeba było sprawdzić jakość – bełkocze Antynaczelny i zarządził uzupełnienie stanu gaśnic w pobliskim monopolowym.

wtorek, 7 lipca 2009

Z życia Antyredakcji part. 11



Antywyborcza kryzysem się nie przejmuje, wręcz przeciwnie..
Jako że dawno temu chełpiliśmy się wyssaną z palca mrzonką jacy to nie będziemy duzi tzn. że będzie i radio i telewizja i co tam jeszcze dziś Antynaczelny postanowił konkretniej pomarzyć trochę.
- Może jednak zrobimy wersję papierową? – podpowiada jedna ze zbędnych komórek.
- Żeby bliżej nieokreślony Wróg mógł nią wycierać tyłek? – strofuje inna.
- I gdzie znajdziemy strategicznego sponsora? – zapytuje następna.
- Ponoć Rzeźnia Buhaj Tadeusz, Psikuta Roman S.C. byłaby zainteresowana. – stwierdza kilka innych chórem.
- Mam, założymy złoty interes – Antynaczelny aż przyklasnął.
Wymyślił wyimaginowany ogródek, który trza przekopać, a ziemię przewieźć taczką, żeby nikt nie ukradł.
- Górnicy mogą poćwiczyć wywożenie taczką, zanim udadzą się ponownie do Warszawy by wywieźć np. Słońce Peru, czy innego Kartofla.
Oczywiście za ten zaszczyt pobierze skromną opłatę, ale żeby nie było, że Boss jest chciwy to za darmo umożliwi pstryknąć zdjęcie z niejakim Stefanem.
- Skądś wytrzasnę Stefana, to popularne imię.

Na razie to Antynaczelny sam sobie pstryka zdjęcia udając, że jest popyt na nasz interesik, a łopatą machać to już mu się nie chce, taczki się też nie chwyci, bo ciężka.

poniedziałek, 11 maja 2009

Z życia Antyredakcji part.10




Antywyborcza o życiu prywatnym.
Sekretarka Antywyborczej Miss Frania w wieku 60 lat doczeka się prawdopodobnie potomstwa.
- To pozamaciczna ciąża, ale mój ginekolog twierdzi, że standardowa procedura reprodukcyjna została spełniona, tylko mam jakiś defekt wewnętrzny.
Oczywiście nikt z Antyredakcji nie przyznaje się do ojcostwa, choć trwa gorączkowe ustalanie przebiegu wydarzeń na imprezie antyredakcyjnej z okazji powitania wiosny.
- Do 12tej wszystko pamiętamy. – kręci nosem Antynaczelny.
- Do 12tej w nocy znaczy się?
- W południe…
A co mówi szczęśliwa przyszła mama.
- Spodziewam się czworaczków. Zobaczymy do kogo będą podobne.

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Z życia Antyredakcji part. 9



Antywyborcza na polowaniu.
W weekend wybraliśmy się na polowanie – dla sportu, bez ostrej amunicji, za to z czerwonymi kulkami z farbką. Ekolodzy zablokowali nam drogi dojazdowe, ale my nie w ciemię bici i nie takim przeszkodom dawaliśmy już radę.
- Pogoniliśmy psubratów – Antynaczelny jest dumny z zadziornej ekipy.
- Fotka Bossa świeżo po przebudzeniu jest nie do zdarcia. Strach się bać!!!
Z bojową pieśnią na ustach ruszyliśmy w dzicz.
- Na pohybel „Codziennikowi”!!!
I wreszcie ujrzeliśmy zwierza – dziki, ogromny, zły, z rogami i z ogonem.
- To szatan?
- Panie?????
Jednak zimna krew Antynaczelnego udzieliła się wszystkim. Sęk w tym, że w lesie brak śmietników, więc nie było się gdzie schować.
- Z flanki go, debile.
Niestety zwierz zwiał, Antynaczelny gonił go co sił, ale nie dał rady. Wspiął się więc na drzewo sądząc, że namierzy zbiega. I tak siedział, siedział… i siedział. Zgłodniał, a w domu czekały placki, więc wrócił jak niepyszny, ale za to z wilczym apetytem.
- Uciekł mi skubany, ale następnym razem damy mu radę. Namierzymy z satelity dziada, technika nadstawiania ucha i oczopląsu nie zawsze się sprawdza.

niedziela, 19 kwietnia 2009

Z życia Antyredakcji part.7



Antywyborcza wprowadza własną loterię.
Wiosna w pełni, Antynaczelny postanowił z tej okazji wymyślić jakąś głupotę.
- Urządzimy loterię wiosenną z zachowaniem wszelkich zasad kultury i przyzwoitości.
Szef postanowił aktywnie zaangażować się w program i zostanie głównym prezenterem.
- Nawet poszedłem na obóz lingwistyczno-szkolny do pobliskiego parku.
Z antyredakcyjnego Funduszu Rezerw Specjalnych został zakupiony odpowiedni sprzęt i w najbliższą środę rozpoczniemy pierwsze losowanie.
- Chętni zgłaszają się całymi rodzinami – mówi podniecony Szef po czym dodaje – Jak program odniesie sukces będzie jednym z priorytetów jak założymy TV Wytrwam.
Główną nagrodą będzie bon towarowy na zakup trunków i innych bobofrutów siarkopodobnych w sieci sklepów „Niereal”.

niedziela, 5 kwietnia 2009

Z życia Antyredakcji part. 7



Antywyborcza ogłasza definitywny powrót Wiosny!
W związku z wyraźną poprawą pogody, a co za tym idzie –samopoczucia, Antynaczelny wydał specjalne zarządzenie o ostatecznym pożegnaniu Zimy. Wszystkie komórki mózgowe się podnieciły, raduje się dusza, serducho coś żwawiej zapikało. Obowiązkowa cytrynka tłumi nieco optymizm.
- Musimy się przygotować na wzrost temperatury i większe odwodnienie organizów.
W związku z tym Antywyborcza szykuje specjalne sezonowe zabezpieczenia. Jak zwykle będzie pierwsza i przewidująca.
- Jakby się komu słabo zrobiło, a poza tym wciąż mamy kryzys, więc musimy zrobić zapasy – mówi z wyraźną troską w głosie - O, już mi się słabo robi i osuwam się na fotel!

Wiosna Panie, sezon otwarty!!!

wtorek, 24 marca 2009

Z życia Antyredakcji part.6



Nowe zgryzoty Antynaczelnego.
Kaśpikowski nie pomógł, więc zarobił na seansie, ale w dziób. Stan Antynaczelnego nie poprawił się ni trochę, jak leży tak leży dalej, więc foto ciągle aktualne.
- Musimy zmienić system ocen. Kto śmiał wlepić wczoraj 2 razy „takie sobie”? – beczy jakby cierpiał na „PMS-a”.
- To z pewnością wroga agentura obcojęzycznych brukowców i agentów sowiecko-enerdowskich próbuje znowu podważyć zaufanie Czytelników – padło przypuszczenie w części mózgu zwanej „Rozsądek”.
- Z całą stanowczością stwierdzam, że musimy zmienić system ocen, w którym dozwolona byłaby wyłącznie wazelina w stylu: „rewelka”, „zajefajny”, „o kur…(ka)”, czy „och, ach” niczym dialogi z filmów porno – dorzuca inna część mózgu zwana „Ego”.
Zwyciężyła jednak wrodzona skromność, pokora i otwarcie na konstruktywną krytykę, więc wszystko zostaje po staremu. Ewentualnie obsmarujemy chętnych.

czwartek, 5 marca 2009

Z życia Antyredakcji part.5



... czyli powrót do tradycji.
Korzystając z pięknej pogody i zbliżającej się wiosny Antywyborcza powraca do tradycyjnego niegdyś grillowania z cyklu „Popijawy i Pochlejawy 2009”. Obejrzeliśmy zakupiony kiedyś na pobliskim złomowisku sprzęt (foto), choć była taka teoria od konkurencji z Rzeczyzbytpospolitej, że Antynaczelny zwędził go z jakiegoś osiedla.
- To pomówienie. Sięgnąłem hojną ręką do Specjalnego Giełdowego Subfunduszu Antyinwentarzowego – zżyma się wywołany do tablicy Boss.
Nasz zmyślony zespół wspólnymi siłami opukał i ostukał kopytami i głowami z tej i z tamtej strony ów cud techniki..
- Nie przecieka, ale mimo to znakomita wentylacja – brzmiała diagnoza.
Kopuła chodzi bez szemrania, znakomicie chroniąc jedzenie przed nadmiernym wiatrem, deszczem, śniegiem, a nawet latającymi knurami. A co z menu?
- Tradycyjnie kurczaki, żeberka, a kaczki to nawet za darmo nie tkniemy, boimy się kaczej grypy, w końcu pełno tej zarazy w naszej TV, aż strach otworzyć lodówkę, a o zdrowie to trza dbać, kochani.

sobota, 14 lutego 2009

Z życia antyredakcji part. 4



Antywyborcza wprowadza program „Tania Antyredakcja”.
Skoro kryzys doprowadza do takich sytuacji, że japońska firma Pani-Sonia nakazuje własnym pracownikom pod groźbą zwolnienia kupować swoje produkty, również i u nas Antynaczelny postanowił podjąć kontrowersyjną decyzję - o wycofaniu się z planowanego zakupu nowego sprzętu informatycznego na potrzeby Antyredakcji co ujawniono na konferencji dla konkurencyjnej prasy.
- Póki sprzęt chodzi, póty możemy z niego korzystać - mówi nam wskazując na swój antyredakcyjny komputer (foto) i dodaje - Wszyscy zjednoczeni w sprawnie zorganizowany kolektyw, zaopatrzeni w tak niezbędne środki naprawczo-remontowe jak: taśma klejąca, klej Super Glut, guma z majtek, czy spawarka, wspólnymi siłami potrafimy ożywić nawet gorsze rzęchy niż ten antyredakcyjny. Co prawda czasem sprzęt warknie, stęknie i wypuści trochę dymu.
- To znak, że nasz nowy wentylator działa dobrze chroniąc ten cenny sprzęt przed zbyt wysoką temperaturą – dodaje.

Jak nasi Czytelnicy mogą zobaczyć, stan sprzętu będącego na stanie Antyredakcji nie może budzić żadnych zastrzeżeń, skoro przez sześć dni w tygodniu mogą marudzić lub rozkoszować się rezultatami ciężkiej, aczkolwiek owocnej pracy.

czwartek, 5 lutego 2009

Z życia Antyredakcji part. 3


Antywyborcza tworzy zespół międzynarodowy.
Dziś zaprezentujemy nową twarz. Sam zespół tworzą przyszli wyśmienici zmyśleni pseudofachowcy dotychczas nieznani szerzej na rynku antyprasy, ale stawiający kolejny raz pierwsze kroki w branży antydziennikarskiej.
- Poświęcenie u nas nie zna granic. W okopowych wręcz warunkach wszyscy dokonujemy cudów pisząc wyłącznie głupoty i inne popierdoły specjalizując się zwłaszcza w wyrywaniu zdań z kontekstu - zachwala Antynaczelny.
Z wymiany międzynarodowej uzyskaliśmy największy talent, prawdziwie Lwie Serce, którego my ochrzciliśmy już przydomkiem antyprasowym Tomasz Wilczur (prezentujemy foto). Pokazaliśmy co i jak, szybko załapał i ciągle coś dłubie pisząc różne śmieszne teksty i najświeższe aktualności. Już 3 klawiatury musieliśmy wymienić. Potrafi się tak zasiedzieć i pracować, że aż zdziczał. Antynaczelny trochę się martwi i z wyraźną troską w głosie rzecze:
- On nie rozróżnia już dnia od nocy, śpi, je, pije w Antyredakcji zbierając jak najwięcej informacji i materiałów do naszych artykułów, a jeśli takich brak to od czego jest ssanie palca? Może to dlatego trochę się zmienił, sczerniał od wypitej kawy, a golenie i strzyżenie to dla niego strata czasu... Wystarczy nań spojrzeć i nie trzeba pytać o dyspozycyjność.
Próbujemy codziennie jakoś porozmawiać z tym kandydatem do nagrody Pucybuta, lecz jedyne co z siebie wydusi to:
- Uuu..., aaa..., eee...
Antynaczelny klepie go po ramieniu i mówi:
- Nie wiadomo gdzie on w ogóle jest zameldowany, jak się naprawdę nazywa, czy ma rodzinę, ale z takimi bykami jak on to za jakieś 350 lat konkurencja będzie leżeć na łopatkach i błagać o posadę.

niedziela, 1 lutego 2009

Z życia Antyredakcji Part. 2



Atak na Antynaczelnego przyczyną krótkiej debaty o kształt Antywyborczej.
W sobotę późnym wieczorem w okolicach baru „Pod nawalonym Żulem” nieznani sprawcy zaatakowali Antynaczelnego.
- Broniłem się jak lew, taki bez kłów, pazurów i grzywy, ale i tak bohatersko! - zarzeka się szef Antyredakcji.
- Nic się nie stało. Żadnych poważnych obrażeń. – stwierdził lekarz pobliskiego pogotowia.
- Kto za tym wszystkim stoi? - pytamy Komisarza Czesława Norisa. Ten chciał odmówić odpowiedzi zasłaniając się tajemnicą śledztwa.
- Nie zdradzi pan niczego? – napieramy.
- Prywatnie panom powiem, że moim zdaniem jest to sprawka albo rozwścieczonej konkurencji…
- To nie my reklamujemy się na łamach Wybiórczej, lecz oni podstępem weszli do nas – wtrącamy.
- … polityków zarzucających wam wyrywanie zdań z kontekstu…
- Czytamy między wierszami, nie nabiorą nas prezesi rzekomo kochający demokrację, podczas gdy w statutach partii użyto 57 razy słowa „prezes”.
- … piszecie bzdety i jednynie niesłuszną półprawdę…
- U nas można obsmarować Antynaczelnego. Wyobraź pan sobie jak w Waszym Dzienniku ktoś napisze coś złego przeciw Ojcu Didżejowi nawet jeśli to jedynie słuszna prawda.
- … jesteście nudni…
- Mamy sporo ciekawych pomysłów, chcieliśmy napisać na przykład o prawdziwym cudzie żywieniowym, czyli o genetycznie modyfikowanych koziołkach, niestety dyrektor Instytutu Genetyki w Pcimiu Średnim pani Wiesława King odmówiła nam prawa do paru zdjęć, a bez zdjęć nie ma artykułów. Mimo to obiecujemy poprawę, przygotowujemy plan 5-letni i poprawimy wskaźnik obsmarowania o 666%, poziom bluzgów o 490%, ilość tanich sensacji zawstydzi nawet angielskie tabloidy, a rodzimy „Pooodelek” wróci do budy .

Dobra wiadomość: gumiaka udało się zdjąć i poszedł na badania do policyjnego laboratorium, a fanki Antywyborczej znowu mogą wzdychać do pięknego niczym wiosna Antynaczelnego.

piątek, 23 stycznia 2009

Z życia Antyredakcji part.1


(Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć)

Przeglądając archiwalne numery i zachwycając się jak zwykle ich zawartością doznaliśmy w pewnym momencie szoku!!!
- To my pomagamy Góglom propagując ich małą, garażową firmę, a oni taki numer nam robią? – Antynaczelny tak walnął piąchą w stół, że zrobił dziurę i trzeba zamówić nowy.
- To jest skandal i hańba – krzyczał Nadworny Grafik.
- I ujma – dodał Antynaczelny.
Gniew w naszej antyredakcji był tak wielki, że zatrzęsła się ziemia w posadach i stacje sejsmologiczne odnotowały pierwsze tak duże trzęsienie ziemi w Polsce. Ponoć Kwaczyński zleciał z kota podczas ujeżdżania, Rysiowi Kaliskiemu trzeba było zrobił płukanie żołądka, bo coś mu tam zabulgotało, a premier Cudak walnął głową w drzwi, powstał na niej cud. Potem cud posiniał i obrzękł.
- Nie będzie GieWu pluć nam w twarz – ktoś zaintonował.
- To musiało być ekstra zlecenie Michchchnika.
- Widocznie poczuł się zagrożony i szuka nowych sposobów na dotarcie do czytelników..
- Spada sprzedaż Wybiórczej i innych bulwarówek, gdyż ludzie wolą tylko poważną antyprasę i mało kogo obchodzi dziura w MON, czy inne jedynie słuszne półprawdy.
Wszyscy się prześcigali w domysłach. Antynaczelny zwołał w końcu konferencję antyprasową i wydał oświadczenie:
„Wroga propaganda, ci słudzy zaplutych karłów reakcji i kontrrewolucji antyprasowej zaatakowała bezczelnie swoim jadem i podważyła kulturę i wszelki zasady etyki żurnalskiej. Wybaczymy tylko, jeżeli obiecacie, że to był przedostatni raz.
Ten skandal nie złamie w nas ducha walki wbrew niecnym oczekiwaniom i intencjom naszej konkurencji. Doda nam tylko sił do dalszego działania i zmobilizuje nasze wszystkie bezcenne umysły i serca do dalszej wytężonej i owocnej pracy.
Mamy pierwszych czytelników w Chinach, Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Francji, Holandii, Japonii, Szwecji, Belgii i Wielkiej Brytanii. Pewnie nic jeszcze z tego nie rozumieją, ale to się zmieni w mniej lub bardziej dalekiej przyszłości. Będziemy ciosać dłutem i młotkiem kliny w tabliczkach by nas zrozumieli archeolodzy.
Założymy specjalne biura i placówki między innymi w Salwadorze i Singapurze, aby nasi Wierni Czytelnicy mogli poznać najświeższe informacje i najważniejsze wydarzenia nie tylko z Polski, ale i z całego niecnego Świata i Półświatka.
Zatrudnimy jako papaparazzi i żurnali największe światowe i nie odkryte jeszcze talenty spod budek z piwem.
Założymy specjalny dział muzyczny dla fanów jedynie słusznej muzyki – Death Metalu, Thrash Metalu, Black Metalu, Speed Metalu, Gore Metalu, Grindcore, Cap Metalu i Gówno Metalu, aby szerzyć i kultywować tą zarazę plewiąc do cna wszelkie umca umca.
Powstanie profesjonalna stacja telewizyjna TV wyTRWAM z ambitnym 24-godzinnym kanałem erotycznym i knurotycznym.
Powstanie największa na świecie stacja radiowa Radio Marian gdzie będą grane wyłącznie hity i przeboje z epoki kamienia ciosanego, a emeryci ateiści będą mogli komentować bieżące wydarzenia.
Może już w przyszłym roku wejdziemy na giełdę na indeks ŚMIG-20 i pozyskany kapitał przeznaczymy na rozwój i podwyżki dla Zarządu.
Założymy największe na Świecie imperium antymedialne. Tedzio Taner i Rupcio Marduk będą się nam jeszcze kłaniać w półpas, aż dostaną półpaśca.
I zwyciężymy, bo pół-prawda jest tylko po naszej stronie…

PS: A Gógl za ten numer też dostanie po łapie – założymy kiedyś wyszukiwarkę Gul-gul”.